Cesarstwo Bizantyjskie

Aktualności: Forum SMF zostało uruchomione!
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Autor Wątek: Kontynuacja podróży przez Bałkany  (Przeczytany 480 razy)

Gagik Bagratyda

  • Strategos
  • Ekspert
  • ****
  • Wiadomości: 1372
  • Renoma +34/-2
  • Templariusz
    • Zobacz profil
Kontynuacja podróży przez Bałkany
« dnia: 21 Lipiec 2021, 21:17:06 »
Pożegnawszy xięcia Danilo, podróżnicy przemierzali pogranicze trzech temów: Dalmacji, Tracji i Hellady. Wszędzie szukali wiadomości o sekcie, choć starali się to robić ostrożnie, by nie wzbudzić zbytnich podejrzeń i nie ściągnąć na siebie niebezpieczeństwa. Mieli wrażenie, że te starania niewiele dają, czuli bowiem, że poprzedza ich wieść, otacza plotka i śledzi niechęć, choć na pozór nic o tym nie świadczyło. Nie udawało się również zdobyć żadnej nowej wiedzy o heretykach; wszyscy powtarzali tylko znane już informacje. Prócz nich nieodstępnym elementem tych relacji była wzmianka o tym, że mądrzy mnisi z Monasteru Rożeńskiego na pewno wiedzą o wiele więcej. Wreszcie Gagik postanowił udać się do tego sławnego klasztoru, starszego od atoskiej Wielkiej Ławry i położonego w wysokich górach Piryn. Przedtem jednak rozstać się musiał z Gjergjem. Młody Albańczyk, odłożywszy na później poszukiwania nieznanego ojca, udawał się do Konstantynopola, by zawiadomić cesarza o sytuacji panującej w tej części Cesarstwa. Ormianin napisał mu list polecający, ale mimo to obawiał się, że młodzieniec nie zdoła się dostać na cesarski dwór. Towarzysz był jednak pełen nadziei i pocieszał smucącego się z powodu rozstania duchownego, zapewniając o niewątpliwym spotkaniu w przyszłości. Wreszcie pożegnali się na rozstaju dróg; Gjergj podróżował dalej sam, zaś słudzy pozostali przy Gagiku, który kilka dni później przybył do górskiego monasteru.

o. Gagik Bagratuni

Wielki Przeor Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona

Գագիկ Բագրատունի



Gagik Bagratyda

  • Strategos
  • Ekspert
  • ****
  • Wiadomości: 1372
  • Renoma +34/-2
  • Templariusz
    • Zobacz profil
Odp: Kontynuacja podróży przez Bałkany
« Odpowiedź #1 dnia: 02 Sierpień 2021, 16:28:14 »
Gospoda pod Adrianopolem, w której zatrzymał się Gjergj, była tak zatłoczona, że dopiero płacąc trzy razy wyższą niż gdzie indziej za osobny pokój cenę uzyskał on miejsce na sianie w stajni. Gdy wraz z innymi wieczerzał w głównej sali gospody, do środka wszedł starszy człowiek w stroju pielgrzymim. Był przemoczony do suchej nitki, gdyż już od kilku godzin szedł w ulewnym deszczu. Zapytał o wolne miejsce, a gdy dowiedział się, że nie ma szans go otrzymać, zasmucił się bardzo. Poprosił jednak o skromny posiłek i go otrzymał. Jedząc go, nawiązał rozmowę z sąsiadami przy stole, wśród których był również młody Albańczyk. Dowiedzieli się, że pielgrzymuje do Konstantynopola, by ujrzeć tamtejsze świątynie i oddać cześć świętym relikwiom i ikonom.

 Gdy skończyli wieczerzę i każdy udał się na przeznaczone dla siebie miejsce, Gjergj zapytał starego człowieka, co zamierza teraz uczynić. Ten odpowiedział, że schroni się pod jakimś drzewem i jakoś przetrzyma te kilka godzin do świtu. Pożegnawszy się, Albańczyk ułożył się na sianie, lecz mimo ciemności długo nie mógł zasnąć. Myśl o moknącym i marznącym pielgrzymie męczyła go, aż w końcu podjął decyzję. Wstał cicho i ostrożnie, by nie zbudzić śpiących obok, i udał się na poszukiwanie starca. Odnalazłszy go, zaproponował mu swoje miejsce. Podróżny z wdzięcznością przyjął je i obiecał modlitwę w intencji dobroczyńcy.

 Nad ranem w gospodzie powstało wielkie zamieszanie. Jeden z lokatorów stajni, wychodząc za potrzebą, potknął się o leżącego pielgrzyma. Ten jednak nie zbudził się, gdyż był martwy. W jego piersi tkwił wbity aż po rękojeść nóż. Natychmiast sprowadzono kapłana z pobliskiej wioski, by odmówił modlitwy nad zabitym. Gdy śpiewano Wieczna Pamięć, Gjergja przeszył dreszcz lęku. Zdał bowiem sobie sprawę, że śmierć przeznaczona była dla niego.


o. Gagik Bagratuni

Wielki Przeor Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona

Գագիկ Բագրատունի



Gagik Bagratyda

  • Strategos
  • Ekspert
  • ****
  • Wiadomości: 1372
  • Renoma +34/-2
  • Templariusz
    • Zobacz profil
Odp: Kontynuacja podróży przez Bałkany
« Odpowiedź #2 dnia: 13 Sierpień 2021, 17:19:20 »
  Już trzy tygodnie minęły, odkąd Gagik przybył do Monasteru Rożeńskiego, jednak gdyby go zapytano, nie umiałby jednak powiedzieć, czy spędził tu kilka dni czy raczej kilka miesięcy. W tym odosobnionym górskim klasztorze czas tracił znaczenie w obliczu wieczności.  Nie mógł jednak powiedzieć, że byłby to czas zmarnowany. Częste uczestnictwo w Boskiej Liturgii, śpiew mnichów, nieustanna modlitwa - zarówno wspólnotowa w ramach cyklu dobowego, jak i ta indywidualna - oraz wypełniająca wszystko cisza składały się na niepowtarzalną duchową atmosferę, w której doświadczał od dawna wytęsknionego odpoczynku i bliskości ze Stwórcą.

  Nie udało mu się natomiast dotąd odnaleźć tego, czego szukał, czyli wieści o sekcie. Prawdę mówiąc, niespecjalnie odczuwał chęć ich zdobycia, pragnąc tylko, by pobyt w klasztorze trwał jak najdłużej. W głębi duszy wiedział jednak, że jego powinnością jest co innego. I dziś właśnie nadeszła okazja, by tę powinność wypełnić.

  Rankiem wezwał go do siebie archimandryta i zaprowadził do brata, który miał posiadać znaczne wiadomości o sekcie. Po przedstawieniu mnicha Eutymiusza zostawił ich samych, zaś zakonnik zaczął swą opowieść.

  - Przez wiele lat byłem bogomiłem - mówił - i miałem zostać jednym z ich "doskonałych", czyli przywódców sekty. Poznałem dobrze ich naukę. Uczono mnie wierzyć, że Bóg miał dwóch synów; starszy z nich, Satanael, zbuntował się przeciw Ojcu i stworzył własny świat, świat, który byłby pod jego całkowitą władzą: materię. Wszystko więc, co cielesne, było uznawane za zło i prawdziwi wyznawcy mieli się tego wyrzec. Stwórca materii został do niej strącony wraz z aniołami, którzy go poparli. Zostały one uwięzione w ciele; każdy człowiek jest takim stworzonym przez Boga, choć upadłym aniołem. Aby je wyzwolić, Najwyższy posłał swego młodszego syna: Logos, czyli Chrystusa. Zstąpił on na ziemię i przybrał pozór ciała (nie mógł się bowiem splamić materią), a następnie upozorował swą śmierć i udał się do piekieł, gdzie okiełznał Satanaela, odbierając bu boski przyrostek El. Później powrócił do nieba, a choć wielu sądziło że zmartwychwstał, był to jedynie pozór. Przedtem jednak przekazał swym uczniom tajemne nauki, umożliwiające wyzwolenie z materii i nadal przechowywane przez bogomiłów.

  - I wy w to wszystko wierzyliście, ojcze? - spytał zaciekawiony Ormianin.

  - Tak, wierzyłem - Bułgar smętnie pokiwał głową. - Wyśmiewałem też naiwność ortodoksów. Do czasu, aż pewien mój przyjaciel, z którym namiętnie dyskutowałem, spytał mnie o dowód na prawdziwość mojej wiary. Zdałem sobie sprawę, że nie mogę go przedstawić i zaczęły mną targać wątpliwości. Opuściłem wspólnotę i rozpocząłem wędrówkę. Tułałem się po świecie, aż dotarłem do Jerozolimy, wówczas jeszcze pod władzą Hagarenów. Akurat była Pascha, więc wraz z innymi brałem udział w nabożeństwach w Bazylice Zmartwychwstania. I wtedy zdarzył się cud. Podczas ceremonii Świętego Ognia świeca, którą trzymałem w rękach, zapaliła się. Sama, bez niczyjej pomocy! Wobec takiego dowodu danego mi z samego nieba natychmiast przyjąłem prawosławie. Gdy powróciłem do ojczyzny, wstąpiłem tutaj do monasteru. Sam Bóg dał mi wiarę, więc ja sam dałem się jemu.

  Te fantastyczne wierzenia odrzucały Gagika, ale wzbudzały też pewną jego fascynację. O wiele bardziej jednak fascynowała go ortodoksja, a zmartwychwstanie i sakramenty były dlań więcej pociągające, niż całkowite potępienie materii i ciała.


o. Gagik Bagratuni

Wielki Przeor Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona

Գագիկ Բագրատունի



Gagik Bagratyda

  • Strategos
  • Ekspert
  • ****
  • Wiadomości: 1372
  • Renoma +34/-2
  • Templariusz
    • Zobacz profil
Odp: Kontynuacja podróży przez Bałkany
« Odpowiedź #3 dnia: 24 Sierpień 2021, 23:15:50 »
  Po dziesięciu albo jedenastu dniach gość znów został wezwany przez archimandrytę, który tym razem jednak pragnął rozmiawiać z nim samemu. Gdy Gagik przyszedł, zabrał go ze sobą w góry w pobliżu klasztoru. Przez kilka godzin w milczeniu pięli się wśród skał, aż dotarli do niewielkiej kapliczki, przed którą w skale wykuto siedzenie. Gdy tam usiedli, mnich odezwał się:

  - Już miesiąc przebywasz w naszym klasztorze i wiele przez ten czas się nauczyłeś. Nadeszła pora, abyś otrzymał to, po co przybyłeś - rzekł, ku zdziwieniu Gagika, nieświadomego, że od przybycia do monasteru upłynęło już tak wiele czasu. - Wiele wiesz już o heretykach, ale nie znasz jeszcze ich początku.

  - Skąd zatem się wzięli, czcigodny ojcze? - zapytał Ormianin.

  - Z twojej ojczyzny - usłyszał w odpowiedzi. - Znasz, oczywiście, dzieje paulicjan. Żaden ze sposobów, jakich próbowano dla usunięcia tej sekty, nie były skuteczne. Ani siłą, ani perswazją nie dali się nawrócić. Wreszcie car Joan Cimiski zebrał tylu, ilu zdołał, i przysłał ich tutaj. Ale to nie był koniec ich dziejów. Pozbył się heretyków z Anatolii, ale za to rozplenili się w tych stronach.

  - Nie jestem pewien, czy pozbyto się wszystkich sekciarzy z Armenii - powiedział zamyślony Gagik, mając w głowie wieści, które dotarły z Edessy w lutym.

  - W każdym razie zaszczepiono ich tutaj. Grunt okazał się żyzny; niejeden Bułgar żywił nienawiść do Greków i ich wiary. Sekta rozpowszechniła się wszędzie po tej stronie Bosforu i chyba we wszystkich krainach zamieszkałych przez Słowian i Bułgarów nie ma ani jednej wioski, w której by ich nie było. Coraz dalej i dalej wysyłają swoich misjonarzy i niewykluczone, że dotarła już teraz poza granice Cesarstwa.

  - A wy nic z tym nie robicie? - przerwał mu oburzony Ormianin. - Nie przywracacie prawdziwej wiary wśród ludzi ani nawet nie zawiadomiliście cesarza! Pozwalacie duszom ginąć, pozostając bezczynni?

  - Jednak niewiele się nauczyłeś przez ten czas - pokręcił głową mnich. - Nasz klasztor jest bardzo stary. W ciągu swych dziejów widział niekanoniczne ogłoszenie Patriarchatu Bułgarskiego i jego upadek po stu latach, widział potęgę carstwa Symeona Wielkiego i podbój Bułgarii przez carów Joana i Wasyla Bułgarobójcy. Widział niezliczone wojny domowe, wymierające dynastie i na ich miejsce przychodzące nowe; wreszcie zaledwie kilka lat temu widział ogłoszoną przez cara Joana unię z łacinnikami. W żadnym z tych burzliwych wydarzeń nie braliśmy udziału, pozostając z dala od niespokojnego świata. Wyrzekliśmy się go i nie chcemy, by znów zawładnął naszymi myślami i sercami. Zarzucasz nam, że nic nie robimy, by ratować dusze. Mylisz się! Czynimy wiele, więcej niż ty i tobie podobni, którym się zdaje, że ratują ludzkość: nieustannie otaczamy cały świat modlitwą.

  - Przebacz mi, ojcze! - uznając swój błąd, Gagik upadł przed mnichem na kolana.

  - Przebaczam. Jednak czegoś się nauczyłeś. Pewnego dnia zrozumiesz, a wówczas również wyrzekniesz się tego świata. Teraz jednak czyń to, co zamierzasz, i niech ci Bóg błogosławi.


***

  Jeszcze tego samego dnia Ormianin opuścił klasztor, mknąc na koniu w kierunku Konstantynopola. Pojął, że stamtąd, skąd wyszedł początek herezji, musi również nadejść jej kres. Choć przystępował do działania, w jego umyśle nie było miejsca na plany i rozważania dotyczące sekty - w jego głowie było tylko błogosławieństwo starego zakonnika i jego słowa o wyrzeknięciu się świata.

o. Gagik Bagratuni

Wielki Przeor Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona

Գագիկ Բագրատունի



 

BloQcs design by Bloc
SMF 2.0.6 | SMF © 2013, Simple Machines
Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum
kehatamatuhiujalulla forumpolskiejzabawy republikaamatorska vmforum dagon